Jacek Gapski

Trener mentalny kadr menedżerskich, business coach ICF, Psycholog relacji

Referencje

Moja przygoda z coachingiem rozpoczęła się

Moja przygoda z coachingiem rozpoczęła się w sposób dość nietypowy, bo zakładem, który podjęłam z Jackiem równo 3 lata temu, będąc osobą niezwykle sceptycznie nastawioną zarówno do coachingu, jak i innych metod "programowania umysłu", "samopomocy", pieszczotliwie nazywanych przeze mnie wtedy "praniem mózgu". 

Moja przygoda z coachingiem rozpoczęła się w sposób dość nietypowy, bo zakładem, który podjęłam z Jackiem równo 3 lata temu, będąc osobą niezwykle sceptycznie nastawioną zarówno do coachingu, jak i innych metod "programowania umysłu", "samopomocy", pieszczotliwie nazywanych przeze mnie wtedy "praniem mózgu". Byłam wtedy osobą zmagającą się z nagminną prokrastynacją, stanami depresyjnymi i psychicznie zakodowaną niemożnością podjęcia jakiegokolwiek działania wymagającego większego wysiłku. Do tego dochodził mój słomiany zapał, który sprawiał, że masę rzeczy podejmowałam, ale żadnej nie doprowadzałam do końca, co tylko utwierdzało mnie w smutnym przekonaniu o własnej beznadziejności i poczuciu, że "mi to się nigdy nic nie udaje".

Żadna z Jackowych sesji nie była łatwa. Poważnie. Ani jedna. Był płacz, łzy, krzyki, i poczucie totalnego dyskomfortu. Było męczące wychylanie się ze skorupki własnych nawyków i przyzwyczajeń, własnych myśli, które mnie zatrzymywały. Ale było też zaufanie, zrozumienie i empatia ze strony sympatycznego człowieka, który przede wszystkim nie udawał guru ze złotego szczytu, a po prostu dobrego przyjaciela, który chce pomóc drugiej osobie, której w życiu aktualnie idzie trochę gorzej.

Zmiany nie nadeszły od razu - powiem, przeciwnie, czekałam na nie dość długo. Nasz coaching trwał przez ponad rok, po czym postanowiłam rozpocząć życie "na własny rachunek". Przez ten czas doświadczyłam wielu sytuacji, w których wcześniejsze przygotowanie przez Jacka pozwoliło mi przetrwać. Zrezygnowałam wprawdzie ze studiów (pobudki finansowe), spędziłam rok w pracy na etacie, po czym zdecydowałam się na być może najpoważniejszy krok w moim dotychczasowym życiu - złożyłam podanie do szkoły oficerskiej we Wrocławiu. Było to przedsięwzięcie karkołomne, biorąc pod uwagę mój stan fizyczny (typowy "kanapowy ziemniak"), ale stwierdziłam, że raz kozie śmierć. Pół roku ciężkiego treningu, wyrzeczeń, łamania własnych barier, jeszcze większej ilości krzyku, łez i dyskomfortu. No i działania. Przede wszystkim działania.

Bo Jacek nie uczy jakichś wielkich mądrości. Nie karmi mądrymi cytatami, nie wyśpiewuje ci do ucha wyświechtanych, inspirujących frazesów. A jedynie uczy stosowania pewnych narzędzi, kształtowania nawyków, które w człowieku zostają, i budują charakter. Pokazuje, jak wielkie znaczenie mają małe, codzienne wybory w perspektywie długoterminowej. Uczy cieszyć się z małych sukcesów, wypatrywać małych efektów tego, co już się robi, i przede wszystkim radości z każdego dnia, kiedy mamy okazję chociaż odrobinę zmienić swoje życie. Sesja z Jackiem to trochę wyprawa do wnętrza siebie, egzamin z własnej psychologii, rentgen własnej osobowości, z jej wszystkimi skrzywieniami i niedoskonałościami, które wyjątkowo nie są zakopywane pod dywan. Za to po prostu podejmujemy działanie. "To nad czym chcesz dzisiaj popracować?"

Najpiękniejszą chwilą jest ta, w której te małe, dotychczasowe działania zaczynają się sumować, kiedy w momencie, w którym normalnie już bym się położyła i dała sobie z tym wszystkim spokój, postanawiałam jednak wstać i spróbować jeszcze raz. I wtedy dzieje się magia, kiedy odkrywa się w sobie dyscyplinę i determinację, o którą wcześniej się nie podejrzewało. Bo nauczona przykładania się do rzeczy drobnych, mogę nagle robić rzeczy duże. Jak kula śniegowa, która toczy się po zboczu góry, powoli wszystko się nakłada, a pod koniec efekty są spektakularne. I tak ja, mały kanapowy ziemniak, dostał się do szkoły oficerskiej. I teraz wiem, że dam sobie radę, cokolwiek by mnie tam nie spotkało. Dlatego polecam Jacka z całego serca, nawet wszystkim niedowiarkom i niezdecydowanym. Chcę skończyć studia i podjąć pracę moich marzeń, bo teraz mam już narzędzia pozwalające mi osiągnąć sukces. A tym narzędziem jestem ja sama.

Pani Porucznik Urszula Zakrzewska – Oficer Wojska Polskiego